Warszawa – Malaga – La Línea de la Concepción
Pierwszy dzień podróży rozpoczynamy na lotnisku Chopina. Nastraszeni mailem od Wizzair, że w związku z przebudową strefy bezpieczeństwa mogą być długie kolejki spotykamy się o 11:00 pomimo że lot mamy dopiero 13:35.

Sprawnie nadajemy bagaż i przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa bez kolejki. Kontrola odbywa się już na nowych skanerach, które zostały dopiero co zainstalowane. Nie musimy więc wyjmować elektroniki, ani płynów z bagażu. Wszystko poszło sprawnie. Mamy dużo czasu do odlotu. Idziemy zatem na kawę.



Startujemy z kilkuminutowym opóźnieniem. Lot przebiega bez zakłóceń i zgodnie z rozkładem lądujemy tuż przed 18:00 w Maladze.


Trochę stresuję się odbiorem auta, bo naczytałem się niezbyt przychylnych komentarzy o wypożyczalni, ale okazuje się, że niepotrzebnie. Nie było kolejek, a proces przebiegł w miarę sprawnie. Dostajemy co prawda inne auto niż zamawialiśmy, ale to chyba na plus, bo miał być Seat Ibiza z manualną skrzynią, a dostajemy hybrydowego MG w automacie. Dokładnie obfotografujemy auto zgodnie z zaleceniami obsługi i kilka minut po 19:00 ruszamy w drogę.


Przejechanie 120 km do La Línea de la Concepción, gdzie mamy zakwaterowanie, zajmuje nam 2 godziny. W oczekiwaniu na obsługę apartamentu robimy szybkie zakupy w pobliskim sklepie. Mimo, że wszystko przebiegło zgodnie z planem to był męczący dzień spędzony na podróży. Idziemy więc na zasłużony odpoczynek.