Gibraltar – Setenil de las Bodegas
Wczoraj podczas wieczornego przejazdu na jednym z rond usłyszeliśmy z tyłu hałas. Pomyśleliśmy, że to przewróciło coś się w bagażniku jak kamper się przechylił pokonując rondo. Na parkingu okazało się, że pękł zaczep trzymający obrotową ściankę naszej łazienki i to otwierająca się ścianka narobiła hałasu. Zadanie na dzisiejszy ranek – wymyślić coś, aby ścianka trzymała się podczas jazdy, ale możną ją było otwierać na czas kąpieli więc przyklejenie na stałe taśmą odpada. Metodą Mc Givera używając kawałka linki i mocnej taśmy klejącej tworzę nowy zaczep. Nie wygląda to estetycznie, ale działa. Na razie musi wystarczyć.

Ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy drogą A-7 na północny-wschód wzdłuż wybrzeża, a następnie odbijamy na północ drogą A-397, która pnie się pod górę i po 50 km doprowadza nas do miasteczka Ronda. Parkujemy na miejskim parkingu. Co prawda przy wjeździe jest zakaz ruchu pojazdów dłuższych niż 5m, ale na wprost widzimy puste podwójne miejsce więc na nim przycupnęliśmy. Jest sporo wolnych miejsc więc nie mamy wyrzutów sumienia, że zajęliśmy dwa. Ronda jest to malowniczo położone miasteczko, które przecina głęboki kanion. Spacerujemy uliczkami i podziwiamy domy usytuowane nad przepaścią. Docieramy do charakterystycznego kamiennego mostu nad kanionem łączącego dwie części miasta. Jeśli ktoś chciałby trochę więcej wrażeń koniecznie trzeba przejść ścieżkę prowadzącą zboczem wąwozu, aż do płynącej w dole rzeki i małej elektrowni wodnej. W tym celu należy przejść przez most i skręcić w pierwszą uliczkę w prawo, którą dochodzimy do niewielkiego placyku. Za placykiem w prawo odchodzą kamienne schodki, które następnie przechodzą w ścieżkę przyklejoną do ściany. Stąd roztacza najlepszy widok na kanion, most i wodospad. Ścieżką przechodzimy pod mostem i docieramy do elektrowni. Powrót tą samą drogą.








Muszę przyznać, że w kilku miejscach podskoczyła mi adrenalina. Oczywiście bez przesady zachowując ostrożność można ścieżkę przejść bez problemu. Nie polecam jednak wybierać się w klapkach. Do kampera wracamy deptakiem, gdzie jest mnóstwo sklepików. Nam bardzo spodobał się sklep z nieskończoną liczbą gadżetów, pamiątek i przedmiotów użytku domowego w którym kupujemy kilka rzeczy na prezenty.

Dopiero po powrocie na parking zauważamy parkomaty, których zasugerowani relacją z forum, że parking jest darmowy wcześniej nie zauważyliśmy. Na szczęście kamperek na nas czeka i nie ma blokady ani mandatu. Opuszczamy Rondę i wąską drogą udajemy się do oddalonej o 20km miejscowości Setenil de las Bodegas. Dużo emocji dostarcza nam przejazd przez jedną z miejscowości na trasie gdzie musimy przeciskać się wąskimi uliczkami między domami i zaparkowanymi samochodami. W Setenil de las Bodegas znaki kierują nas na miejski parking, który jest całkiem pusty i bardzo pochyły. Znajdujemy jednak jedno miejsce w miarę poziome i za pomocą klinów udaje się wypoziomować kamperka.

Żar leje się z nieba. Rozkładamy roletę i w jej cieniu przeczekujemy, aż słońce schowa się za wzgórzem co następuje ok. 20:00 i wtedy nagle wyludnione miasteczko zaczyna ożywać. Pojawiają się spacerujący ludzie. Słychać gwar rozmów w oddali. Zachęceni i my idziemy oglądać domy wbudowane w skałę.








W jednym z barów zatrzymujemy się na zimne piwo i oranżadę. Spacerujemy wąskimi uliczkami chłonąc atmosferę tego miejsca. Do „domu” wracamy około 23:00.
N 36.745389 W 05.165500 – Ronda, parking miejski płatny w parkomacie, zakaz ruchu pojazdów dłuższych niż 5m
N 36.864164 W 05.179216 – Setenil de las Bodegas, miejski parking