Przejdź do treści
Strona główna » Portugalia dzień 28 15.07.2016

Portugalia dzień 28 15.07.2016

Caminito del Rey – Granada

Po chłodnej jak na ostatnie czasy nocy wita nas pogodny, ale wietrzny dzień. Około 10:00 ruszamy tunelem, a potem ścieżką w kierunku wejścia do kanionu.

Po sprawdzeniu biletów, zaopatrzeni w kaski, wchodzimy na królewską ścieżkę. Początkowo wiedzie ona drewnianymi pomostami przytwierdzonymi do pionowej ściany. Następnie kanion rozszerza się, ściany są mniej pionowe i kładka zmienia się w gruntową ścieżkę. W końcowej części ściany stają się ponownie pionowe i znowu idziemy po drewnianych pomostach. Na końcu jest chyba największa atrakcja – wiszący mostek którego przejście przy silnym wietrze dostarcza sporo emocji.

Po pokonaniu mostku dochodzimy do bramek wyjściowych gdzie oddajemy kaski, a po pokonaniu kolejnych 200m docieramy do przystanku autobusowego z którego zabiera nas autobus i odwozi do miejsc wyjścia czyli do naszego kamperka.

Dwadzieścia lat temu kiedy z żoną robiliśmy objazdówkę po Hiszpanii (osobówką z namiotem) próbowaliśmy przejść tą starą betonową kładką wzdłuż kanionu. Doszliśmy jednak tylko do pierwszej wyrwy i musieliśmy wrócić. Oczywiście byli śmiałkowie, którzy przechodzili cały kanion. Na trasie spotykamy tablicę upamiętniającą trzech z nich.

Teraz kilka informacji: bilety jak wspominałem kupuje się na stronie internetowej na konkretną datę i konkretną godzinę (10€/osoba + 1.55€ bilet na autobus) płacąc kartą, dzieci poniżej 8 lat nie mogą wejść do kanionu, przed samym wejściem i przy wyjściu są toalety, na trasę nie należy wybierać się w szpilkach lub klapkach, cała trasa z dojściami to ok. 8 km w tym 5km przez kanion. Tyle teorii, a w praktyce jak to w Hiszpanii wszystkie zasady są traktowane dosyć luźno. Godzina wejścia była umowna. Do wejścia dotarliśmy 45 minut przed czasem i od razu zostaliśmy wpuszczeni. Po prostu wpuszczają co 15 minut grupę ludzi, która się zebrała. Bilety ludzie kupowali też w okienku przy wejściu i od razu wchodzili do kanionu. Nikt nie sprawdzał wieku dzieci. Tak więc te wszystkie rezerwacje to trochę pic na wodę fotomontaż. Po powrocie idziemy nad „naszą zatoczkę” aby się ochłodzić w wodzie zalewu. Odświeżeni ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy autostradą w kierunku Granady. Ponieważ nasz kot domaga się wyprowadzenia, a w zbiorniku z wodą susza zbaczamy kilka kilometrów do miasteczka Antequera gdzie znajduje parking z darmowym serwisem. Oporządzeni ruszamy dalej. Przy Granadzie odbijamy na północ i szukamy miejsca na nocleg. Na mapie wypatrujemy zalew i postanawiamy nad nim poszukać miejscówki. Natrafiamy na drogowskaz kierujący do terenów rekreacyjnych. Skręcamy i wąską asfaltową drogą wijącą się między drzewami docieramy do brzegu jeziora. Teren całkiem fajny, zacieniony tylko od razu uderza nas widok śmieci, które są wszędzie porozrzucane. Między śmieciami ludzie sobie piknikują i zupełnie im to nie przeszkadza. Cóż co kraj to obyczaj.

Znajdujemy zakątek na uboczu gdzie jest najmniej śmieci i zostajemy na noc.

N 37.021461 W 04.572109 – Antequera, parking z darmowym serwisem
N 37.277698 W 03.680676 – teren rekreacyjny nad zalewem, jeśli śmieci Ci nie przeszkadzają możesz zatrzymać się na noc

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments