Buchs – Warszawa
Początkowo mieliśmy w planie zwiedzanie miasta Zurich. Jednak czas zaczyna nas gonić. Stwierdzamy, że tak dużego miasta nie da się zwiedzić w pół dnia. Zostawiamy je zatem na inny raz. Ruszamy w drogę powrotną. Autostradą dojeżdżamy do St. Gallen zamykając tym samym pętlę. Kolejne dwa dni zajmuje nam powrót do Warszawy podobną trasą, którą jechaliśmy w tą stronę. Oczywiście w Austrii obowiązkowo tankowanie (1.27 €/litr). Tak kończy się nasza przygoda ze Szwajcarią. Nie udało nam się zrobić pełnej trasy Grand Tour, ale z tym liczyliśmy się od początku. To co nas najbardziej interesowało czyli Alpy udało się z grubsza objechać. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócimy do tego różnorodnego kraju.
Takie opisy podróży to miód na serducha łazików.
Miałeś jakieś konkretne plany na Zurich? Nie jest tam łatwo z kamperem.
Konkretnych nie. Pewnie postój gdzieś na obrzeżach i dojazd rowerami.
Ja poradziłem sobie tak, że zostawiłem kampera po niemieckiej stronie Renu i innym transportem dotarłem do Zurichu. I to było dobre pociągnięcie. Przez dwa tygodnie nie widziałem ani jednego miejsca, gdzie można by stanąć kamperem na kilka dni. Ale ja kręciłem się raczej w centrum a nie na obrzeżach, być może tam są jakieś możliwości.
Dziękuję bardzo za interesującą i zarazem praktyczną relację
Jak zwykle rzeczowo i pożytecznie.